Złoto i srebro wyglądają dziś na „drogie” — ale głównie nominalnie. W praktyce to nie metale są problemem, tylko pieniądz, który traci wartość oraz ryzyko geopolityczne, które rośnie szybciej niż wykresy cen.
Coraz więcej inwestorów patrzy na te same mechanizmy, o których pisze Ray Dalio: refinansowanie około 10 bilionów dolarów długu, słabnący dolar, malejący apetyt inwestorów zagranicznych na amerykańskie obligacje oraz rosnący protekcjonizm i sankcje. Gdy do tego dochodzą napięcia społeczne (nierówności majątkowe) i ryzyko polityczne — potrzeba zabezpieczenia majątku staje się realna, nie „teoretyczna”.
Wenezuela a cena złota: dlaczego to ma znaczenie?
Sytuacja w Wenezueli jest jednym z geopolitycznych zapalników. Gdy USA zaostrza kurs wobec regionu o ogromnym znaczeniu surowcowym, rośnie niepewność, rośnie ryzyko inflacyjne i rośnie presja na stabilność globalnych rozliczeń. A w takich momentach rynki wracają do klasyki: złoto jako bezpieczna przystań.
Srebro: nowy popyt technologiczny
Srebro ma dodatkowy „silnik”, którego wcześniej nie mieliśmy na taką skalę: popyt technologiczny. Przełomowe rozwiązania bateryjne (w tym te komunikowane przez Samsunga) mogą oznaczać znacznie większe zużycie srebra i nową falę presji popytowej — równolegle do popytu inwestycyjnego.
Co to oznacza dla inwestorów?
Jeśli Twoim celem jest ochrona majątku, pytanie „czy drogo” bywa mniej ważne niż pytanie „czy bezpiecznie”. Dlatego rośnie zainteresowanie rozwiązaniami typu:
-
złote monety bulionowe,
-
srebrne monety bulionowe,
-
oraz dywersyfikacja poprzez składowanie srebra w strefie wolnocłowej w Szwajcarii.





